sobota, 26 maja 2018

Poważnie się zrobiło

Zaczęło się od: "60 to taka poważna cyfra..."
Hmm, ano poważna. W końcu to inteligentny, wykształcony, elegancki Pan...i kończy właśnie 60 lat.
Niby tak, ale...czemu zaraz tak na serio?

Lubię, gdy kartki są dopasowywane do odbiorcy, a nie do uroczystości.
Ta miała trafić do bardzo poukładanego sportowca kochającego jazdę na rowerze i żagle. Człowieka z dużym dystansem do siebie i olbrzymim poczuciem humoru.
Tak musi być, bo kto w wieku 60 lat używa ksywy "Szkodnik"?!!

I jak myślicie, kartka wystarczająco spersonalizowana? :)








Kartkę puszczam na wyzwania:
oraz

poniedziałek, 19 marca 2018

Urodziny...

Zdarza się Wam czasem, że ktoś zaprasza na urodziny z zastrzeżeniem "nie obchodzę"?
Nie jest to wcale łatwe doświadczenie. 
Jak tu się zachować? Przyjść z prezentem czy bez? Eleganckie wdzianko narzucić?...
Moje dylematy egzystencjonalne zostały rozwiązane przez ból w klatce piersiowej...bywa i tak :(

Zdążyłam jednak ukleić kartkę, a jak mnie znacie musiała być w niej pewna historia. I tym razem też się tak stało.

Kartka miała być trwałą formą życzeń, które chciałam, aby się zbyt szybko nie ulotniły dla pewnej urodziwej 36-latki, która wydarzenia lubi kwitować tekstem:"oj tam, oj tam". Posiada, poza rodzinką, rudego kota o wdzięcznym imieniu Bzik i białego (pod warunkiem odpowiedniej aury) psa Jaśka. Tak. Dobrze czytacie: Jasiek. Oba zwierzaki mają w salonie swoje okno, przez które "komentują" wydarzenia uliczne. Kot również bierze w tym udział, mając generalnie wszystko tam, gdzie zwykle koty mają...
Czas wolny spędza z nosem w książkach lub "maziając" farbami meble, najlepiej stare i ciekawe w formie. Oczywiście mowa o Jubilatce, nie kocie :)

Do stworzenia kartki zachęciły mnie dwa wyzwania:


I taka oto powstała...



Zwierzaki malowane kredkami akwarelowymi. Jestem z nich dumna, bo to moja pierwsza próba i coś czuję, że nie będzie ostatnia :)





środa, 28 lutego 2018

Ja wysiadam...

"Niech ktoś zatrzyma wreszcie światja wysiadam
Na pierwszej stacji, teraz, tu! 
Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat bo wysiadam. 
Przez życie nie chce gnać bez tchu. 
Jak w kołowrotku bezwolnie się kręcę. Gubiąc wątek i dni. 
A jakiś bies wciąż powtarza mi: prędzej! 
A życie przecież po to jest, żeby pożyć..."
                                                                       Anna Maria Jopek...

w wersji boxa urodzinowego...


A jak inspiracja piosenką to niech karteczka leci na wyzwanie:

wtorek, 30 stycznia 2018

Rocznica ślubu

Dziś wyjątkowa kartka z wyjątkowego powodu dla wyjątkowych ludzi.

Dużo tych "wyjątkowości", ale tak właśnie odbieram to wydarzenie :)
Kartka z okazji 35-tej rocznicy ślubu. To z pewnością nie jest standard w dzisiejszych czasach.
Do tego świętuje to niestandardowa para.
Ona, kochająca wszystkie dzieci, psycholog. On, socjolog, a może bardziej przedsiębiorca, hmm...a może fotograf?...Z pewnością człowiek z pasją. Oboje wychowali czwórkę dzieci i obecnie cieszą się z funkcji dziadków.
Poza tym, delektujący się ostatnio wyprawami bardziej lub mniej zorganizowanymi. Nie jest jednak istotne, gdzie byli, ale jak bardzo wówczas są ze sobą i dla siebie.
To właśnie, jak organizują sobie te wyprawy i jak je spędzają, stało się inspiracją do stworzenia kartki.

Małżeństwo to z pewnością najmniej zorganizowana podróż, pełna zagadkowych, a i czasem trudnych momentów...
Gratuluję! Jesteście mistrzami!





Kartka w realu leci do "Młodej Pary", a w necie na wyzwanie:


poniedziałek, 9 października 2017

Nadzieja

Jaki ma kolor nadzieja?
Zazwyczaj słyszę: zielony, pomarańczowy, żółty, błękit, liliowy... Każdy ma swój koloryt nadziei, odrębny i na wyłączność.
Moja nadzieja jest biała jak światełko. Czemu właśnie tak? Kiedy jestem w czarnej otchłani smutków i lęków, to pierwszym znakiem na zmiany jest taka drobinka i lekki podmuch...
Droga do pełnego światła jest trudna i wyboista, ale warta wysiłku. Nie wiem, czy kiedyś ogrzeję się w pełnym blasku nadziei, ale jak ten głupiec, podążam przed siebie, aby ją chłonąć całą sobą.
Według psychologów, nadzieja to przekonanie, że życie jest sensowne i celowe, zaś świat przychylny. Zawsze, kiedy zaczynam nabierać przekonania, że tak jest, dzieje się coś, co każe mi wątpić... Tylko czy ludzie, którzy nie są mi przychylni wyznaczają świat? Może patrzeć ponad ich głowami?
Nadzieja byłaby wówczas potężnym narzędziem, a nie jedynie ulotnym i nikłym migoczącym motylem z życiem jednego dnia....

Przemyślenie zawarłam w tagu...






Zainspirował mnie moodboard z wyzwania bloga Przyda-sie, szczególnie biel. Pierwotnie było jeszcze czarne gesso, ale wosk zrobił swoje i zmiękczył mi wyraz taga. Pewnie dobrze, bo nawet w ciemnych i przepastnych czeluściach smutku, czerń wydaje się błyszcząca zwłaszcza, gdy przebija się maleńkie światełko nadziei...Napis i mazaje z tablicy także zrobiły swoje :)

Przyda się
Słowa zawarte w tagu mają swoje zadanie do wykonania. Warto jest wiedzieć, że w podążaniu przez czeluści smutku nie jest się samemu - towarzysz, przyjaciel, anioł czy Bóg...Ważne, żebyśmy czuli, że jest...
Crafty Moly

Niech nadzieja zamieszka w nas na zawsze!

środa, 27 września 2017

Przekraczanie własnych ograniczeń

Historii ciąg dalszy...Jak już przekroczyłam to okazało się, że na tych wodach to tak dość ciekawie się zrobiło.
Pomyślałam, że warto iść za ciosem i zmierzyć się z kolejnymi ograniczeniami. Tym razem padło na stemple. Niby się zdarzają w moich pracach, ale tak ostrożnie i wstydliwie. Niezbyt wiedziałam, jak je tutaj...tam...wiecie...takie...Skoro ograniczenie to Hej! wypływaj na głębie....

Stempel w roli głównej. Do tego jeszcze kolorowany. Była wersja kolorowania akwarelą, ale jakoś tak...chyba nie trafiłam z kolorami, więc nie ujawniam... Wpadki muszą być, a co! Nie zraziłam się i zaatakowałam córciane kredki. Jak już lalunia nabrała kolorku to sobie wymyśliłam, że jej dam opcję 3D - korona i sukienka mnie przypasowały ;) Postemplowałam dodatkową lalunię, pokolorowałam i wycięłam falbaneczki i koronę :)

Jak iść za ciosem to  tylko wycinane kwiatki i tak też się stało. Papiery z Magicznej Kartki same wpadły w ręce :)

A, że zrobiło się wesoło i letnio to ....tadam...postemplowałam w tle małe kwiatuszki :)

Oto efekty walki ze swoimi ograniczeniami :) Co myślicie?





 A jak nowe horyzonty to karteczka płynie światłowodem do Essowego świata na wyzwanie:

Kartka została wykonana z myślą o urodzinach Sklepiku Gosi. Niech Wam się wiedzie, a każde faux pa przekuwało na sukces. Uśmiechu, dystansu i słońca, życzliwości ludzi i dużych wpływów na konto bankowe:) Korona zobowiązuje ;)



Wyzwanie czy prowokacja?

O co chodzi? O post zaprzyjaźnionego sklepu Essy Floresy i wyzwanie:

Najpierw pomyślałam: fajne. Potem zaczęłam się zastanawiać, czy chcę nowych odmętów? Ostatnio w moim życiu same rewolucje, a Mysi był miejscem kojenia nerwów i odnajdywania spokoju. A tu mam znowu wypłynąć i ...pewnie utonąć? Nie!

Mijał czas i coś kazało mi wracać myślami do wyzwania, chociaż chyba nie tylko...

Dziś nadszedł dzień wyjścia ze swojej strefy komfortu i powstała kartka bez kwiatów! Okazało się, że to wcale nie jest dla mnie łatwe. Gdybyście przyglądali się z boku, z pewnością pękalibyście ze śmiechu :) 
Pierwszy raz też zrobiłam okienko z cekinami luźno fruwającymi po okienku. Nawet nie wiem, jak to się nazywa, a w crafcie wszystko ma swoją nazwę...ups :) 
Cóż, to nie wszystko...nie robiłam jeszcze kartek w kolorze papieru craftowego... 
Wymyśliłam sobie też, że będzie to kartka do tworzenia razem z klientem. Teraz to taka "czysta" plansza do nadania jej wyrazu...

Hmm chyba to już wszystkie granice, które przekroczyłam. O rany! Taka mała kartka, a takie wyzwanie?! Starzeję się jak nic :)

Czy opłacało się? Nie wiem. Sami oceńcie...