wtorek, 21 marca 2017

Lawendowo mi...

Nie mogłam się powstrzymać. To było silniejsze ode mnie.
Gdy tylko zobaczyłam kolekcję lawendową niemalże serce wyskoczyło mi z  piersi, a poszczególne elementy same układały się w kompozycje.
Kartka miała być równocześnie opakowaniem do prezentu - zegarka. Pomyślałam, że można pudełko zapakować w ...pudełko ;)
I jak Wam się podoba taki pomysł?
 







Kartkę puszczam na wyzwanie;


poniedziałek, 20 marca 2017

Jaja w roli głównej

Unikam kartek świątecznych. Jakoś tak oddalają się wszelkie inspiracje, gdy wokół widzę "wesołych świąt", "radosnych świąt" i podobne.
Tym razem jednak coś się zmieniło... Już przed Bożym Narodzeniem mnie jakoś tak wzięło i ...powstało kilka takich tematycznych "tworów". Potem niezbyt broniłam się przed walentynkowymi... Jednak, gdy w sklepie natknęłam się na jaja postanowiłam zaprowadzić wiosenno-wielkanocne klimaty w Mysim.

I czegóż się o sobie dowiedziałam?
Po pierwsze - sznurek nie nadaje się do wyplatania gniazda
Po drugie - współpraca z rafią nie należy do najłatwiejszych
Po trzecie - wyrabianie gniazda jest dość pracochłonną czynnością
Po czwarte - uff dobrze, że nie jestem ptakiem ;)

Z tej podróży...



Kartka leci na wyzwania:


Ania z Zielonego Wzgórza...

Zaczęło się od lektury szkolnej mojej córki. "Ania z Zielonego Wzgórza" to książka, która dawniej i dziś przenosi mnie to innego świata. Wyobrażam sobie te wszystkie sukienki z gorsetami i "bufiastymi rękawami"...te poupinane włosy niby niedbale ułożone pod kapeluszem ze wstążką... te słoiki z konfiturą ...te ażurowe serwetki...
Rozmarzyłam się... Mogłabym dać się porwać w tamte czasy...ehhh...
I jak właśnie mnie tak "ścięło" to usiadłam wygodnie w Mysim i .... z jedną nogą i co najmniej połową głowy na Zielonym Wzgórzu...powstało...





I jak? Widzimy się na Zielonym Wzgórzu? ;)

Kartkę zgłaszam:

piątek, 3 marca 2017

Kolejna pop card w wiosennej oprawie

Oj, jak mi słońca brakuje....

Ciąg dalszy porządków w Mysim. Na kartkę poszły resztówki papierów oraz niesforne fragmenty tekturki, która okazała się bardzo mało stabilna :(
Na wewnętrzne paski mocowań kwiatów wykorzystałam resztę folii zakupionej w meblowym do oklejenia okna i paski z papierów 30x30.
Trochę ubyło w ścinkowym kartonie, ale...to ciągle mało :(
Mam wrażenie, że niedługo zaginę pod ich stertą...





Kartka płynie na wyzwanie:


Przydasiowy hop...

Tym razem poza warstwami i kwiatami przybyła koronka i sznurek.
Kartka przestrzenna typu pop card z kaskadą kwiatów i piór. Oj, chyba tęskno mi do letnich dni...







czwartek, 2 marca 2017

To Wasza wina!

O kim mowa? Przydasie Pasjonaty! To wszystko przez Wasze ostatnie wyzwanie "hopowania" ;)
Bawiłam się przednio. Naoglądałam się przeuroczych prac. Zawstydziłam się i zwątpiłam nawet... Pozbierałam hasełka: ptaszek, sznurek, kwiaty, stempelki, tekturka, koronka i warstwy i ... oczywiście musiałam pokombinować...
Wzięłam te swoje kwadraty wykrojone z resztowych fragmentów papierów, o których już Wam opowiadałam. Dodałam przecudne obrazki 3D z uroczym ćwierkającym bywalcem ogrodów i kwiatkami. Poukładałam to sobie jedno na drugie... Serwetkę wykroiłam także z większej ścinki i...

Dzięki Przydasiowe DT ! Bawiłam się świetnie :)









Porządki w Mysim

...ale bez przesady! To wszystko na tę wiosenną pogodę jakoś tak się porobiło, że postanowiłam najpierw nieco ogarnąć biurko...
Potem przyszła kolej na papiery, a dokładnie te wszystkie co nie są całe. I się zaczęło! Segregowania nie było końca. Gdy już się uporałam ogarnęło mnie przerażenie, ile tego jest. Kolejne podejście to akcja: wycinamy kwadraty. Stwierdziłam, że tego akurat przy robieniu kartek nigdy zbyt wiele. Złapałam więc za jedną grupę ścinków - padło na fiolety i ....mam tyle kwadratów, że chyba szybciej zastanie mnie zima niż ich ubędzie.
Pomysł wydawał mi się nie najgorszy, gdyby nie fakt, że kwadratów mam mnóstwo, a fioletowo mi, że .....ho ho ho (nie będę się wyrażać).I tyle czasu spędziłam przy maszynce na wycinaniu...
Postanowiłam jednak, że nie odpuszczę i powstanie kartka ze ścinków i basta!

I tak też się stało. Jako tło wykorzystałam ścinki (dosłownie!) ponaklejałam i pomazałam białym gesso, a potem poszalałam z mediami. W ruch poszły mgiełki, rainbow'y, proszki, pasta, splash...
Na złoto podkręciłam tekturkę i czarnego motyla...

A tak powstała moja interpretacja miłosnego błysku w wersji mediowej :)


Karteczka leci na wyzwanie: